Błędy w wychowywaniu chłopców (odc. 21)

foto: www.shutterstock.com

 

Długofalowym celem wychowania jest przygotowanie dziecka do dorosłego życia. Jakie błędy wychowawcze mogą dziecku zaszkodzić w tej dalszej i bliższej przyszłości – o tym Wojciech Włodarczyk rozmawiał ze swoimi gośćmi w audycji „Mądre wychowanie – rodzice architekci dzieciństwa”.

Gośćmi w audycji byli Irena Koźmińska – założycielka i prezeska Fundacji ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom oraz Janusz Wardak – wicedyrektor ds. wychowawczych Szkoły dla chłopców „Żagle”, Stowarzyszenia „Sternik”.

Chłopcy mają naturalną potrzebę rywalizacji, a to prowadzi między innymi do tego, żeby zbudować swoją pozycję w grupie. Ta pozycja to z jednej strony bycie przywódcą a z drugiej zaś, dla innego chłopca bycie podporządkowanym. Chłopcy póki nie ustanowią tej struktury, bardzo często walczą o swoje miejsce w grupie – powiedziała Irena Koźmińska.

Jak mały książę

Wprowadzając chłopca do zajęć domowych, tym samym wprowadzamy go do wartości. Dziś często chłopiec jest traktowany jak książę i wielu rodziców, a szczególnie mamy, uwielbiają chłopców wyręczać. Jeżeli chłopiec ma poczucie, że on nic nie musi robić bo zrobi to za niego rodzic, to potem trudno oczekiwać, żeby w dorosłości nagle zaczął samodzielnie brać udział w codziennych, domowych obowiązkach.

Mówienie do chłopca ogólnikami

Chłopiec operuje konkretami, a nie ogólnikami. Jeśli więc rodzic chce, żeby syn im w czymś pomógł, to nie można mu powiedzieć, żeby zrobił „coś” dla domu tylko trzeba konkretnie wyznaczyć mu zadanie. Dobrze jest też przedstawiać te prace domowe jako pewien przywilej, a nie nudny obowiązek – dodała szefowa fundacji „Cała Polska czyta dzieciom”.

Chłopcy potrzebują pracy i obowiązków pozaszkolnych. Wbrew powszechnym opiniom, że czas dzieci przeładowany jest obowiązkami, dzieci mają dużo wolnego czasu. Jeśli syn pomoże rodzicom przez kilkanaście minut dziennie to już jest dobrze. Ważne, żeby stało się normą pomaganie w domowych obowiązkach – powiedział Janusz Wardak.

Wyręczanie chłopca

Przez pierwszych sześć lat życia chłopcy potrzebują matki. Ta granica wieku nie oznacza jednak, że kiedy ważniejszy staje się tata, to mama może wyprowadzić się z domu. Ona jest nadal potrzebna jako rezerwuar emocjonalny i wsparcie psychiczne.

Ojcowie mają skłonność, żeby chłopca dyscyplinować i uczyć. Są zadaniowi i wprowadzają męski świat do wychowania. Mama natomiast widząc nieporadność syna bardzo często nie chce go nadmiernie obciążać. To jest jej mały królewicz i dlatego go wyręcza. Często robi za niego rzeczy, które choć może niedoskonale, ale zrobiłby samodzielnie. Warto jednak pamiętać, że aby czegoś się nauczyć, trzeba próbować i ćwiczyć. Dotyczy to wiązania butów, spuszczania wody w toalecie i wielu innych codziennych czynności. Mama nie powinna chłopca wyręczać, lecz zachęcać go i chwalić jego rosnącą dojrzałość.

Mamie jest łatwiej i szybciej zrobić daną czynność za dziecko. Chcąc mieć z głowy kolejną rzecz, robi to za niego. Chłopcy, a potem dorośli mężczyźni wykorzystują taką sytuację i niejednokrotnie celowo wykonują słabo jakieś zadanie, żeby nikt ich więcej o to nie prosił. W takich chwilach lepiej zacisnąć zęby i pozwolić chłopcu wykonać zadanie niezdarnie, ale po swojemu. Dzięki temu będzie wiedział, że następnym razem to go nie minie i w pewnym momencie zacznie to doskonalić – radziła Irena Koźmińska.

Chłopiec schowany „pod kloszem”

Tak naprawdę długofalowym celem wychowania jest przygotowanie dziecka do dorosłego życia. W związku z tym warto raz na jakiś czas zastanowić się, czy to, co robimy z dzieckiem pomoże mu w życiu dorosłym. Bo jeśli chronimy dziecko przed każdą nawet najmniejszą niesprawiedliwością, np. przed tym, że ktoś na niego nakrzyczał lub źle go potraktował, to pojawia się pytanie, kto ochroni go jak już będzie dorosły. I kiedy nauczy się bronić i radzić sobie emocjonalnie z takimi sytuacjami? – zastanawiał się Janusz Wardak.

A przecież negatywne, trudne emocje pozytywnie nas kształtują. Człowiek, który jest tego pozbawiony, a w szczególności chłopiec, jest zdeformowany. Jeśli w każdej chwili chłopiec jest chroniony, to następuje w nim pewien niedorozwój, bo nie wykształca się w nim zalążek męskości i wojowniczości – dodał ojciec sześciu synów i trzech córek.

I nie chodzi tu o wojownika, który będzie agresywny, będzie cały czas walczył i atakował. Tu chodzi o postawę, że będzie miał odwagę cywilną, aby walczyć o dobre cele. Nie chodzi tu więc o pięści, tylko o charakter. Dlatego wychowywanie chłopca na księcia jest niekorzystne – powiedziała Irena Koźmińska.

Dzieci przejmują wartości od rodziców pod warunkiem, że czują się z rodzicem związane, czują, że rodzic jest dla nich naturalnym autorytetem. Trzeba więc przede wszystkim zadbać o więź i o relację, a dopiero potem przekazywać te wartości. Najpierw własnym przykładem, a dopiero potem wyjaśnianiem i tłumaczeniem.

Więcej o błędach popełnianych w wychowaniu chłopców w audycji „Mądre wychowanie – rodzice architekci dzieciństwa”.

Cykl powstaje przy współpracy z Fundacją „ABCXXI- Cała Polska czyta dzieciom”.

 

Audycja archiwalna
RB/JO