Każdy kraj ma swoją narodową muzykę dla mas

O melancholii, którą podszyte są discopolowe piosenki, nostalgii za latami 90. i o tym, czemu disco polo ciągle stanowi fascynujący materiał dla socjologów rozmawiamy z Maciejem Bochniakiem, reżyserem filmu „Disco polo”

Dorota Chrobak: Gdybyś miał za pomocą słów spróbować ująć istotę tego zjawisko – czym jest disco polo – to jakich słów byś użył?

Maciej Bochniak: Disco polo ma niesamowitą siłę łączenia ludzi i sprawiania, że wszystkie problemy i bolączki dnia codziennego odchodzą na bok. Z ludźmi dzieje się jakąś magia jednoczenia się. To nie dotyczy słuchania muzyki w samotności. To zjawisko funkcjonuje w grupie. Nawet jeżeli nie lubisz tego gatunku, a znajdziesz się wśród jego fanów, to zaczynają na ciebie działać mechanizmy psychologii tłumu.

Nie można się temu oprzeć. Pamiętam to po sobie, po aktorach i ekipie. Oczywiście każda muzyka wywołuje pozytywne emocje wśród swoich fanów, ale tu mówimy o masach.

DCh: Z czego ten fenomen wynika?

MB: Moim zdaniem disco polo nie jest żadnym polskim fenomenem. Każdy kraj ma swoją narodową muzykę dla mas, która działa w bardzo podobny sposób. Wystarczy popatrzeć na niemiecką muzykę bawarską chociażby, italo disco czy country. To muzyka dla mas wywodząca się z ludowych elementów przetransponowana przez współczesne zdobycze techniki.

Teksty też są tu bardzo istotnym elementem. Dla wielu ludzi, którzy słuchają disco polo, a nie mają umiejętności komunikowania swoich emocji, rozmawiania o nich, słowa piosenek są ważne.

Najlepszy przykład to scena z koncertu zespołu weekend. Pod sceną bawił się rozszalały tłum, ale kiedy Radek zaczął śpiewać piosenkę miłosną, nagle ten tłum podzielił się na pary. Byli to przeważnie karczaci mężczyźni o łysych głowach, którzy w pasie objęli swoje blond piękności i za Radkiem powtarzali, patrząc paniom głęboko w oczy „za każdą chwilę oddałbym to co najdroższe maleńka”. Te dziewczyny, dzięki tej muzyce, mają szansę usłyszeć od swoich maczomanów szczere wyznanie miłości. Ja tego do tej pory nie dostrzegałem.

DCh: Właściwie od samego początku filmu mamy wrażenie, że Ty puszczasz oko do widza. Skąd taka formuła dystansu? Mi disco polo kojarzy się z traktowaniem serio tego, co się robi.

MB: Jedno nie wyklucza drugiego. W naszym filmie muzycy disco polowi świecie są przekonani o swoim talencie. Ale disco polo nie jest temat filmu, jest tylko tłem. Ten film mógłby wyglądać dokładnie tak samo, gdyby bohaterowie grali muzykę klasyczną. Natomiast disco polo doskonale łączy się ze światem wykreowanym w tym filmie.

Posłuchaj całej rozmowy Doroty Chrobak z Maciejem Bochniakiem.