Eksperci: w szkolnych sklepach zamiast żelków niezbędne kanapki i owoce

foto: www.shutterstock.com

Kanapki, jogurty, owoce świeże i suszone – zamiast lizaków, chipsów i gazowanych napojów. Listę produktów, które powinny zapełnić szkolne sklepiki, zaprezentował w czwartek Instytut Żywności i Żywienia. Eksperci chcą w ten sposób walczyć z nadwagą wśród uczniów.

Kanapki – najlepiej z ciemnego pieczywa, z chudą wędliną i świeżymi warzywami, mleko, jogurty, kefiry, serki i desery mleczne, musli, warzywa oraz owoce – świeże i suszone, orzechy, soki i woda – to niektóre z produktów, jakie powinny dominować w szkolnych sklepikach. Listę produktów przygotował Instytut Żywności i Żywienia (IŻŻ), podlegający resortowi zdrowia. Zgodna z tą listą zmiana oferty sklepików szkolnych może być jednym z elementów przeciwdziałania niepokojącemu wzrostowi nadwagi i otyłości wśród polskich dzieci – mówili eksperci instytutu na konferencji prasowej w Warszawie.

5 posiłków dziennie

Według zaleceń dietetyków dzieci powinny spożywać pięć zbilansowanych posiłków dziennie. Praktyka jest inna – nie wszystkie dzieci jedzą w domu śniadanie, nie wszystkie mają wykupiony w szkole obiad. Spędzając w szkole 5-8 godzin dziennie, powinny tam zjeść dwa posiłki – mówiła prof. Jadwiga Charzewska z IŻŻ.

Nawyki wpływają na wybory

Choć asortyment większości sklepików szkolnych nie ma wiele wspólnego ze zdrowym żywieniem, to właśnie one bywają głównym miejscem, gdzie dzieci się posilają. Codziennie lub kilka razy w tygodniu zakupy w sklepiku szkolnym robi od 60 do ponad 70 proc. uczniów – poinformowała Anna Taraszewska z instytutu. „Z badań wynika, że asortyment sklepików i automatów z przekąskami, stojących na terenie szkół, jest wysoce niezadowalający” – dodała. Dominują tam słodycze, słone przekąski, słodkie i gazowane napoje, produkty typu fast food. I choć można tam kupić wodę, to ponad połowę oferty stanowią słodkie napoje. „Dzieci wybierają to, co w sklepiku dostępne, produkty mało wartościowe i kaloryczne. Zaledwie 1-2 proc. dzieci sięga po te produkty, które są polecane w żywieniu dzieci i młodzieży” – mówiła Taraszewska.

Twarda walka o zdrowie

Zdaniem dyrektora generalnego Polskiej Federacji Producentów Żywności, Andrzeja Gantnera, zmiana oferty sklepików, gdzie dominują słodycze i słone przekąski, w dużej mierze zależy od dyrektora szkoły, który może odpowiednio sformułować umowę z ajentem. Warto spisać załącznik, zgodnie z którym ajent prowadzi sklepik pod warunkiem, że w jego ofercie znajdą się produkty z listy IŻŻ. „Można sobie wyobrazić, że problem rozwiążemy w pół roku, jeśli wszyscy dyrektorzy szkół przyjmą prostą zasadę: każdy ajent ten załącznik podpisuje. Jest to możliwe, przynajmniej teoretycznie, o ile wszyscy dyrektorzy tak podejdą do sprawy” – powiedział. Dodał on również, że aby produkty zalecane przez IŻŻ były w szkołach kupowane, dzieci należy edukować odnośnie zdrowego żywienia. „Dzięki temu ajent nie zbankrutuje, a dzieci nie będą biegały po słodkości do sklepiku obok szkoły” – tłumaczył.

Pełną listę produktów zalecanych przez IŻŻ można znaleźć na stronie Instytutu.