Wielkanocne przygody Parauszka

Całkiem niedawno temu, znany Wam świetnie zajączek Parauszek i jego Przyjeciele przygotowywali się właśnie do Świąt Wielkanocnych. Las wyglądał tej wiosny przepięknie. Rosły już Gajowe Zawilce, a młode pędy traw zieleniły się gdzieniegdzie. Takiego pięknego lasu Parauszek i Przyjaciele dawno już nie widzieli. Wszyscy byli we wspaniałych nastrojach i myśleli już tylko o świętach. Wtem, nagle zagwizdało, zaświstało i rozpętał się silny wiatr. Leśni mieszkańcy ukryli się w swoich domkach i norkach, aby przeczekać wichurę. Po chwili przestało wiać i Słońce wychyliło się zza chmur. Przyjaciele spotkali się na leśnej polance tuż przy domku Sowy Uhu.

Patrzą zdumieni i oczom nie wierzą. Wiatr całkiem poprzewracał domek Sowy. Sowa, która przeczekała wichurę u Sroki Magdy, zmartwiła się strasznie.

- Co będzie z moim domkiem?– zapytała zasmucona – Został całkiem zrujnowany.

Słysząc to Przyjaciele pocieszyli Uhu tłumacząc, że jeśli wszyscy zabiorą się do pracy, to niedługo domek będzie jak nowy. Ucieszyło to Sowę i od razu wszyscy zabrali się do pracy. Leśni Miwszkańcy podnieśli domek, poukładali wszystko, wynieśli połamane gałęzie drzew i Sowa znów mogła szczęśliwie zamieszkać w domku na drzewie.

Zmęczeni lecz bardzo zadowoleni , przyjaciele przysiedli na leśnej polance. Sowa Uhu wdzięczna swoim kompanom, podziękowała im serdecznie i zaprosiła na wspólne ozdabianie pisanek. Z tego wszystkiego zwierzątka zupełnie zapomniały o zbliżających się Świętach Wielkanocnych.

Każdego roku, o tej porze Parauszek i jego Przyjaciele przygotowywali koszyczek pełen potraw do leśnego święcenia. Tym razem wszystko działo się u Sowy. Na szczęście Przyjaciele dużo wcześniej zaczęli gromadzić zapasy, aby w te święta niczego im nie zabrakło. Część potrzebnych produktów mogli kupić w sklepie u Lisa  Fredka, a pozostałe uzbierali w lesie. Niestety, jak to w życiu na łonie natury bywa, zwierzęta czasem bywają głodne, bo nie mają czym zapełnić brzuszków. Ulubionym zajęciem Przyjaciół od zawsze było przygotowywanie koszyczka do święcenia.

Jak co roku Parauszek przyniósł znalezione w lesie gałązki borówek i włożył je do koszyczka. Jego najlepsza przyjaciółka Usia kupiła jajeczka, Lis Fredek i Wilk Waldek przynieśli pętko kiełbaski, Sroka Madzia kilka kromek chleba, Łoś Łopatek sól i pieprz, a Miś Benek udekorował koszyczek mchem. Bóbr Klepek rozdał każdemu kolorowe farby i pędzle i teraz wszyscy ozdabiali pisanki. Tradycyjnie – każdy malował to, co chciał. Ważny był sam zwyczaj malowania jajek i dekorowania koszyczka oraz wspólne rozmowy… o wszystkim i o niczym.

Przyjaciele zawsze z niecierpliwością czekają na te świąteczne chwile. Uwielbiają razem spędzać czas. Gdy pisanki były już gotowe, Wiewiórka Kitka włożyła je do koszyczka, a Sroka Madzia poukładała ładnie wszystkie przysmaki. Gdy koszyczek był wypełniony po brzegi, Usia ułożyła przyniesionego wcześniej baranka z czekolady i koszyczek wyglądał teraz przepięknie, a apetyczna woń pachnących frykasów unosiła się daleko, daleko po lesie.

Przyjaciele nie mogli doczekać się jutra, kiedy wreszcie skosztują wszystkiego po trochu. Zadowoleni z udanej, wspólnej pracy ruszyli w drogę do miejsca, gdzie odbywa się święcenie. Wszystko trwało zaledwie krótką chwilę i koszyczek był gotowy. Tym razem Usia chwyciła go za ucho i wszyscy pomaszerowali znów na leśną polankę.

Wiedzieli, że aby spróbować to, co mieli w koszyczku, musieli poczekać do jutra. Noc trwała jednak jakoś dłużej niż zwykle. Czas dłużył się i dłużył w nieskończoność… Na szczęście upragniona chwila nadeszła. Parauszek i Przyjaciele ubrali się odświętnie i udali się na leśną polanę, gdzie czekał na nich świąteczny stoliczek przykryty białym obrusem. Przygotowały go Usia, Sroka Madzia i Sowa Uhu. Położyły na stoliku talerzyki, sztućce i serwetki. A gdy wszystko już było gotowe Parauszek położył przyniesiony z domu koszyczek. Parauszkowi ta noc dłużyła się najbardziej, gdyż korciło go, aby choć odrobinkę skubnąć co nieco z koszyczka. Wiedział jednak, że tradycja nakazuje, aby przysmaki ze święconki zjeść dopiero w Niedzielę Wielkanocną. Na szczęście udało mu się pokonać swe słabości i przyniósł święconkę całkiem nie naruszoną.

I tak Parauszek i Przyjaciele zasiedli do wielkanocnego stołu i smacznie zjedli wszystkie świąteczne przysmaki z koszyczka, a Sowa Uhu podziękowała im raz jeszcze za wspaniałą przyjacielską pomoc. Wszyscy zajadali się ze smakiem i cieszyli ze wspólnie spędzonych Świąt a Sowa, która wdzięczna była przyjaciołom powiedziała:

- Nie ważne gdzie spędzimy Święta, czy w domu, czy w podróży czy na leśnej polanie. Najważniejsze jest to, aby cieszyć się tymi chwilami w zgodzie, w gronie przyjaciół czy rodziny.

Joanna Osmańska